Nad żłobkiem i myślę, że przynajmniej spróbuję (bo już miałam w głowie wizję wynajęcia opiekunki od razu). Byłyśmy dzisiaj z siostrą w przyjaznej mamie knajpie. Moje dziecko ładnie bawiło się z, albo raczej obok drugiego dziecka i zupełnie nie zwracało na mnie uwagi. Gdy wracałyśmy zaczepiała jakichś ludzi w autobusie. Zdecydowanie bardzo społeczne dziecko. Widać to na każdym kroku.
Rodzeństwa, wygląda na razie, mieć nie będzie, więc chce jej zapewnić dobry start w dorosłość i uczyć umiejętności bycia z innymi, życia w grupie.
Niech się kurcze uda!
A z innej bajki to ubolewam. Ubolewam, że większość fajnych książek jest w engliszu, bez tłumaczenia. Poleciło by się mamie czy koleżance, pogadało o tym przy kawie, wymieniło opinie…
Bo samo przeczytanie książki to połowa frajdy, druga połowa polega zdecydowanie na przedyskutowaniu jej. A niestety moi angielskojęzyczni znajomi mają zupełnie różny ode mnie gust. I tego co lubię nie czytają.
No a przykładowo takie Procrastination Equation to by się wielu z nim (w tym mojemu ex) bardzo, bardzo przydało.
Chyba petycje trzeba pisać o przetłumaczenie na polski:P
Jestem niestety paskudnym prokrastynatorem. Czytałam już na ten temat różne książki, nie jest ich z resztą ach tak wiele. Taka na przykład Self-discipline in 10 days: How to go from thinking to doing, autorstwa Theodore Bryant’a niestety okazała się nieskuteczna. Lub jeśli chodzi o ścisłość to ja okazałam się nieskuteczna w realizowaniu wskazówek w niej zawartych.
Próbowałam wskazówek zawartych w ”Jak ujarzmić emocje? Trening.” Matthew McKay, Patrick Fanning, Martha Davis – nici.
Kupiłam sobie książkę na audible o prokrastynacji. Nie pamiętam tytułu, a książkę mi wcieło razem z dyskiem …
Procrastination Equation to już ostatnia deska ratunku, czytam i robię notatki.
Niech będzie skuteczna!
Jedynym moim postanowieniem noworocznym jest zerwać w hmmm 60% z prokrastynacją!